Copyright 2020 - Custom text here

 

Zjadają szlam, wydalają witaminy

Tak się jednak złożyło, że pod koniec 2015 r. do urzędu miasta zgłosiła się firma zajmująca się czyszczeniem zbiorników metodą biologiczną, wywodzącą się z Japonii, a wprowadzoną do Polski przez dr Marcina Sitarka, wojewódzkiego specjalistę ds ichtiologii, rybactwa i ochrony środowiska w Łódzkim Ośrodku Doradztwa Rolniczego. Jest to metoda wielokrotnie tańsza od mechanicznych czy chemicznych sposobów oczyszczania zbiorników wodnych, a przy tym zupełnie niegroźna dla środowiska. W dużym uproszczeniu polega na wprowadzeniu do wody Efektywnych Mikroorganizmów, które karmią się szlamem, a wydalają witaminy, minerały, kwasy organiczne i inne substancje pożyteczne dla całego ekosystemu zbiornika. Woda oczyszczona ze szlamu staje się przezroczysta, a zamulone dno zmienia się w żwirek czy piasek. Cały zaś ekosystem zbiornika odzyskuje równowagę. Oczywiście nie dzieje się to z dnia na dzień. W przypadku Balatonu, który nie był czyszczony od lat, proces potrwa do pięciu lat. A rozpocznie się od pobrania próbek, by dobrać odpowiednie mikroelementy. – Po pierwszym roku poprawa powinna nastąpić w 30–40 proc., w kolejnych latach w dalszym stopniu – tłumaczy Barbara Chrobok, zastępca prezydenta Wodzisławia Śl. Mikroorganizmy można aplikować w wybranych rejonach zbiornika, dlatego w pierwszej kolejności czyszczeniu miałoby zostać poddane kąpielisko w Balatonie. Według zapewnień firmy koszt oczyszczenia Balatonu wyniesie 100 – 150 tys. zł. Dr Sitarek odmulił tą metodą już niejeden zbiornik w Polsce. Dyrektor MOSiR Centrum Bogdan Bojko ma przekonać się o tym osobiście.

Razem z Ostrawą

Miasto zamierza zdobyć pieniądze na oczyszczenie Balatonu z Euroregionu Silesia. Dla zwiększenia szans w konkursie złoży wspólny projekt z dzielnicą Ostrawa Południe, która na swoim terenie też ma stawy, które planuje oczyścić. Konkurs prawdopodobnie zostanie ogłoszony pod koniec roku, więc rewitalizacja Balatonu rozpocznie się nie wcześniej, jak w 2017 r.

Centrum spa?

Ale władze Wodzisławia nie zamierzają poprzestać na przywróceniu atrakcyjności zbiornika. Wraz z projektantami pracują nad rozwojem całego ośrodka, tak aby oferował atrakcje darmowe, komercyjne, dojazd, parkingi czy toalety. – Do tej pory w naszych działaniach było trochę przypadkowości – mówi Barbara Chrobok. – Nawet, jeśli nie będziemy w stanie zrealizować wszystkiego od razu, będziemy wiedzieli, w jakim kierunku podążać, z poszanowaniem przyrody tego miejsca, którą sobie bardzo cenimy – dodaje

Warunkiem popchnięcia planu do przodu jest pozyskanie inwestora dla budynku, w którym mieściła się restauracja Syrenka. Miastu nie udało się znaleźć chętnego do prowadzenia nowego lokalu gastronomicznego. Natomiast podczas rozmów z mieszkańcami, również prowadzonych zimą podczas morsowania w Balatonie urodził się pomysł przeznaczenia budynku na centrum spa. Władze Wodzisławia uznały, że całoroczny obiekt z saunami i innymi funkcjami zdrowotno – relaksacyjnymi świetnie uzupełniłby ofertę Balatonu. Pieniądze ze sprzedaży budynku byłyby przeznaczone na doprowadzenie sieci wodno–kanalizacyjnej czy zbudowanie porządnej drogi dojazdowej, z zatoczkami do mijania się samochodów. – PWiK poinformował nas, że bez inwestora budowa kanalizacji i wodociągu dla kilku toalet, które planowalibyśmy postawić przy zbiorniku mijałaby się z celem – mówi Barbara Chrobok.

Budynek wymaga dostosowania pod centrum spa. W czasie, kiedy trwałyby te prace miasto budowałoby drogę z kanalizacją. Plany miejskie idą dalej – mówi się nawet o połączeniu Balatonu z Basztą Romantyczną i Grodziskiem poprzez udrożnienie leśnych duktów.

(tora)

https://www.nowiny.pl/ekoportal/117852-zeby-balaton-nie-byl-metny.html?utm_source=internal&utm_medium=link-related-type-guessed&utm_campaign=news-related

f t g